Vunoon
Poradnik

Voicebot dla biura nieruchomości: żadne zapytanie nie ginie

Agent nieruchomości żyje na prezentacjach, nie przy biurku. Oto jak voicebot łapie każde zapytanie o ofertę razem z jej numerem, umawia prezentacje, kwalifikuje właścicieli chcących sprzedać i naprawdę dotrzymuje obietnic oddzwonienia, które rzucasz na parkingu.

VunoonVunoon16 min czytania
Voicebot dla biura nieruchomości: żadne zapytanie nie ginie

Najcenniejsza minuta Twojego tygodnia to prawdopodobnie ta, której nigdy nie przeżyłeś: kupujący dzwoni w sprawie dwupokojowego mieszkania przy Elm Road, a Ty stoisz akurat w cudzej kuchni, z wyciszonym telefonem, i tłumaczysz zdenerwowanemu właścicielowi, skąd się wzięła cena ofertowa. Ten kupujący do południa zadzwonił jeszcze do dwóch biur. Ten poradnik jest o tym, żeby następnym razem to Ty oddzwonił pierwszy.

Pośrednictwo w nieruchomościach to zawód złożony z ciągłych przerywników — i to właśnie te przerywniki pracą. Każdy dzwoniący telefon to człowiek z pieniędzmi i terminem: kupujący dopytujący o świadectwo energetyczne, właściciel mieszkania na wynajem, któremu zniknął najemca, sąsiad, który zobaczył Twój baner trzy domy dalej i chce wiedzieć, ile wart jest jego dom. Problem nie polega na tym, że agenci ignorują te telefony. Polega na tym, że fizycznie nie da się być jednocześnie na prezentacji, w samochodzie i przy słuchawce. Coś musi ustąpić — i zawsze ustępuje ten telefon, którego nawet nie usłyszałeś.

Voicebot dla biura nieruchomości to nie robot, który domyka transakcje. To coś, co pilnuje, żeby telefon został odebrany, numer oferty zapisany, dzwoniący poczuł się zaopiekowany, a kontakt naprawdę wrócił do Ciebie — tak, żebyś siadając wreszcie o 19:00, miał uporządkowaną listę konkretnych zapytań zamiast czterech nagrań na poczcie głosowej i ucisku w żołądku. Przejdźmy do konkretów: jak to działa, gdzie pomaga, a gdzie — mówiąc szczerze — nie.

Dlaczego prezentacje po cichu kosztują Cię klientów

Pomyśl o zwykłej sobocie. Od 9:00 masz prezentacje jedna po drugiej. Każda to 30–45 minut plus dojazd. Telefon dzwoni w ciągu dnia jakieś piętnaście razy. Nie odbierzesz go, kiedy oprowadzasz parę po mieszkaniu — to nieuprzejme, psuje cały nastrój, a w połowie przypadków i tak stoisz w miejscu bez zasięgu. Połączenia lądują więc na poczcie głosowej albo, co gorsza, nigdzie.

A teraz niewygodna arytmetyka. Poważny kupujący ma zwykle listę kilku mieszkań i obdzwania kilka biur w ciągu jednego wieczoru. Jeśli nie odbierzesz, nie będzie czekał — wybierze kolejny numer. Zanim między prezentacjami zerkniesz na telefon i oddzwonisz, on ma już umówione oglądanie mieszkania dwie ulice dalej. Nie przegrałeś dlatego, że Twoja oferta była gorsza. Przegrałeś dlatego, że telefon zadzwonił w złym momencie.

Edytorska, płaska ilustracja: agent nieruchomości oprowadza młodą parę po jasnym, pustym salonie, słońce wpada przez wysokie okna, a w kieszeni marynarki świeci wyciszony telefon z małą ikoną dymku, na którą nikt nie odpowiada. Ciepło, spokojnie, bez tekstu na obrazku.

Pierwszy odruch to zatrudnić kogoś do telefonów. Czasem to słuszna decyzja. Ale osoba na pół etatu w biurze nie pracuje wieczorami ani w weekendy — czyli dokładnie wtedy, gdy kupujący przeglądają portale ogłoszeniowe i sięgają po telefon. A recepcjonistka na pełen etat to realna pensja za stanowisko, które przez długie godziny stoi bezczynnie, a potem przez dwadzieścia minut nie wyrabia. Niezależnym agentom i małym biurom potrzebne jest zwykle coś innego: pokrycie luk — prezentacji, wieczorów, odbierania dzieci ze szkoły i tych dwóch tygodni urlopu, w czasie których telefon jakimś cudem wciąż dzwoni.

Co voicebot naprawdę robi podczas telefonu o mieszkanie

Odsuń marketing na bok, a zostanie mechanika — w dobrym sensie. Kiedy ktoś dzwoni, a Ty nie możesz odebrać, połączenie przechodzi na asystenta Vunoon. Odbiera naturalnym głosem, wita się nazwą Twojego biura i ustala, o co chodzi. W nieruchomościach takie rozmowy dzielą się na kilka całkiem przewidywalnych koszyków.

  • Zapytanie kupującego o konkretną ofertę — pada adres, numer ogłoszenia z portalu albo „to z niebieskimi drzwiami przy Elm Road”. Asystent zapisuje, o którą nieruchomość chodzi, imię i numer dzwoniącego oraz to, co chce zrobić dalej.
  • Prośba o prezentację — chcą zobaczyć mieszkanie. Asystent zbiera dogodne dni i godziny oraz dane kontaktowe, żebyś mógł potwierdzić termin, albo od razu go rezerwuje, jeśli udostępniłeś swoją dostępność.
  • Sprzedający albo pytanie o wycenę — ktoś myśli o sprzedaży. To czyste złoto, więc asystent zadaje pytania, które zadałbyś Ty: typ nieruchomości, dzielnica, orientacyjny termin, czy ktoś już robił u nich wycenę.
  • Sprawa właściciela lub najemcy — awaria, pytanie o czynsz, ponaglanie w sprawie referencji. Asystent spisuje szczegóły i kieruje je do właściwej osoby.
  • Rozmowa ogólna albo pomyłka — ktoś szuka kuriera lub trafił do złego biura. Asystent obsłuży go uprzejmie i nie zaśmieci Ci skrzynki szumem.

Asystent odpowiada na to, co wynika z profilu, który mu ustawisz — godziny pracy, obsługiwane dzielnice, czy obok sprzedaży prowadzisz też wynajem, jak przebiega u Ciebie wycena. Czego nie zrobi nigdy: nie wymyśli ceny ani nie obieca czegoś, na co nie dałeś zgody. Gdy kupujący pyta „czy zejdą £15k poniżej ceny ofertowej?”, nie zgaduje. Przyjmuje wiadomość i mówi, że się odezwiesz — bo to już negocjacje, a negocjacje należą do Ciebie.

Zadaniem asystenta nie jest domknięcie transakcji. Jest nim to, żeby transakcja wciąż leżała na stole, kiedy dojdziesz do samochodu.

Po każdej rozmowie dostajesz podsumowanie i pełną transkrypcję — kto dzwonił, w sprawie której nieruchomości, o co pytał i co zostało obiecane. Koniec z odsłuchiwaniem nagrania urwanego w połowie zdania i zgadywaniem, czy dzwoniący spod Elm Road prosił o wtorek, czy o czwartek. Wszystko jest spisane, opatrzone godziną i czeka na Ciebie.

Numer oferty — szczegół, o którym wszyscy zapominają

Tu właśnie poradnik dla nieruchomości rozjeżdża się z ogólną obsługą telefonów, więc warto zwolnić. Standardowa usługa odbierania połączeń zapisze: „dzwonił Jan, chce obejrzeć mieszkanie, proszę oddzwonić”. Bezużyteczne. Masz czterdzieści ofert. Którą? Kiedy wreszcie dodzwonisz się do Jana, jesteś w defensywie, zgadujesz, a on jest już w połowie drogi do umówienia się z kimś, kto wiedział, o czym mówi.

Asystent, który zna Twoje oferty, traktuje nieruchomość jak oś całej rozmowy. Jest ustawiony tak, żeby wyłuskać ofertę niezależnie od tego, jak opisze ją dzwoniący — pełnym adresem, numerem ogłoszenia, ceną albo mglistym opisem. Jeśli klient pamięta tylko połowę („ten szeregowiec niedaleko dworca, jakieś trzysta pięćdziesiąt”), asystent zapisze dokładnie jego słowa, żebyś dopasował ofertę w kilka sekund. Nie chodzi o idealne dane, tylko o wystarczające — takie, żeby oddzwaniając, zacząć od „Dzień dobry, panie Janie, dzwonił pan w sprawie Elm Road 14”, a nie od „Dzień dobry, eee… dzwonił pan do mnie?”.

Jest tu też mniej oczywista korzyść. Skoro każde zapytanie jest przypisane do konkretnej nieruchomości, zaczynasz widzieć, które oferty generują telefony, a które są martwe. Trzy osoby dzwoniły o mieszkanie, które wisi już sześć tygodni? To rozmowa o cenie z właścicielem poparta dowodami, a nie przeczuciem. Rejestr połączeń staje się sygnałem popytu, który do tej pory wyrzucałeś do kosza.

Umawianie prezentacji bez telefonicznych podchodów

Prezentacja to moment konwersji w Twoim biznesie — i umiera przez tysiąc nieudanych połączeń. Ty proponujesz wtorek, klientowi wtorek nie pasuje, w chwili jego odpowiedzi jesteś na prezentacji, on proponuje czwartek, Ty akurat prowadzisz — a trzy dni później ciepły kupujący zdążył ostygnąć. Wrogiem jest samo odbijanie piłeczki.

Asystent to skraca. Zbiera dostępność dzwoniącego od razu — „wieczorami w tygodniu albo w sobotę rano” — razem z imieniem i numerem, żebyś potwierdził jeden termin jedną wiadomością zamiast pięciu. Jeśli podałeś mu swoje wolne okna, może pójść dalej i wstępnie wpisać termin, a potem przesłać Ci szczegóły do potwierdzenia. Tak czy inaczej, piłka jest po Twojej stronie i masz komplet informacji, zamiast krążyć w kółko z drugą, równie zabieganą osobą.

  1. 1
    Dzwoniący prosi o prezentację
    Dzwoni w sprawie oferty i mówi, że chciałby ją zobaczyć. Asystent potwierdza, o którą nieruchomość chodzi i że klient rzeczywiście chce ją obejrzeć.
  2. 2
    Asystent zbiera dostępność
    Pyta, kiedy klientowi pasuje — o konkretne dni, godziny albo ogólne okna w rodzaju „po pracy” — i zapisuje dane kontaktowe.
  3. 3
    Dostajesz zgłoszenie gotowe do potwierdzenia
    W podsumowaniu masz nieruchomość, dzwoniącego i jego dostępność. Odpisujesz jednym terminem albo asystent sam go wpisuje z okien, które skonfigurowałeś.
  4. 4
    Kupujący czuje się zaopiekowany
    Co najważniejsze, nikt nie zrzucił go na pocztę głosową. Ktoś odebrał, potraktował go poważnie i pchnął sprawę do przodu — a o to kupującemu na tym etapie chodzi najbardziej.

Ten ostatni punkt łatwo zlekceważyć. Kupujący, który trafia na ciepły, kompetentny głos — nawet taki, który musi przekazać sprawę Tobie — ma zupełnie inne zdanie o Twoim biurze niż ten, który usłyszał martwy pisk poczty głosowej. Każdy zna to uczucie: dzwonisz do firmy, nic z tego nie wynika i w myślach ją skreślasz. Nie bądź skreślonym agentem.

Edytorska, płaska ilustracja: uporządkowana cyfrowa karta podsumowania rozmowy unosi się nad telefonem — mała ikona domu, nazwa ulicy, imię dzwoniącego i kalendarz z podświetlonym sobotnim przedpołudniem. Czyste linie, stonowane błękity i zielenie, bez czytelnego tekstu; wrażenie porządku i zapisanego kontaktu.

Kwalifikacja sprzedających, kiedy Ty śpisz

Kupujący dają Ci zajęcie. Sprzedający dają Ci firmę. Jedna podpisana umowa pośrednictwa jest warta więcej niż tuzin prezentacji — i właśnie dlatego telefonu o wycenę najmniej chcesz przegapić. A statystycznie to właśnie ten telefon najczęściej dzwoni wieczorem, kiedy ktoś po lampce wina przewinął portale i zaczął się zastanawiać, ile wart jest jego dom.

I tu voicebot naprawdę zarabia na siebie akurat w nieruchomościach. Właściciel, który dzwoni o 21:00 i dostaje życzliwą, kompetentną odpowiedź, to kontakt z realną szansą. Ten sam kontakt na poczcie głosowej to w najlepszym razie rzut monetą. Asystent prowadzi tę późną rozmowę tak, jak otworzyłby ją Twój najlepszy negocjator: ciepło, bez pośpiechu i po cichu zbierając informacje, z których wynika, czy to gorący temat, czy ciekawski sąsiad.

  • Podstawy o nieruchomości — typ, orientacyjny metraż i lokalizacja, żebyś znał rząd wielkości, zanim w ogóle oddzwonisz.
  • Motywacja i termin — sprzedają, bo się przeprowadzają, zmniejszają metraż, czy przenoszą się za pracą? Teraz czy „kiedyś w przyszłym roku”? To oddziela zdecydowanych od rozglądających się.
  • Konkurencyjne wyceny — byli już u nich inni agenci? Świadomość, że jesteś drugi albo trzeci, zmienia sposób, w jaki się przedstawisz.
  • Najlepsza pora i forma kontaktu — żeby Twoje oddzwonienie trafiło w moment, gdy klient naprawdę może rozmawiać, a nie prosto na jego pocztę głosową.

Zanim następnego dnia zadzwonisz o 8:30, nie zaczynasz od zera. Wiesz, że chodzi o bliźniaka z trzema pokojami w dzielnicy, którą obsługujesz, że chcą wejść na rynek do wiosny i że nikt inny jeszcze u nich nie był. To wycena, na którą wchodzisz z przewagą już na starcie. Szerzej o tym, jak takie wstępne odsiewanie działa w różnych firmach usługowych, piszemy w poradniku o kwalifikacji kontaktów podlinkowanym na końcu.

Obietnica oddzwonienia, której wreszcie dotrzymasz

Ręka na sercu: ile razy powiedziałeś „oddzwonię po południu” i nie oddzwoniłeś? Nie z niedbalstwa — po prostu zachwiał się łańcuszek transakcji, wrócił operat rzeczoznawcy i cały dzień zamienił się w gaszenie pożarów. Kupujący, któremu obiecałeś telefon, nigdy go nie dostał. Zauważył to. Umówił się gdzie indziej.

Oddzwonienia przepadają nie z lenistwa, tylko przez pamięć i skalę. Trzymasz w głowie kilkanaście luźnych obietnic, jadąc między spotkaniami. Coś musi wypaść i zwykle wypada ta obietnica rzucona dwie godziny temu na parkingu. Voicebot rozwiązuje to u źródła: sama obietnica zostaje wyłapana, spisana i czeka w Twoich podsumowaniach. Nie polegasz na pamięci, tylko pracujesz z listy. „Obiecałem kupującemu z Elm Road, że potwierdzę sobotę do 17:00” — to zdanie po prostu tam jest, zamiast fruwać w przeciążonej głowie.

Ta niezawodność się kumuluje. Kupujący i sprzedający rozmawiają ze sobą. Agent, który zawsze oddzwania wtedy, kiedy obiecał, buduje reputację, jakiej nie kupi żadna błyszcząca reklama. Nie ma w tym nic efektownego, a jednocześnie to jedna z najbardziej opłacalnych rzeczy, które da się w biurze nieruchomości naprawić — i zaczyna się od tego, żeby po prostu wiedzieć, co się obiecało.

Reputacja w nieruchomościach sprowadza się w gruncie rzeczy do jednego: czy oddzwoniłeś wtedy, kiedy obiecałeś?

Po godzinach, w weekendy i na urlopie

Nieruchomości to emocjonalny zakup dziejący się przez całą dobę w branży pracującej od 9:00 do 17:00. Ludzie oglądają oferty o 22:00. Dzwonią w sekundzie, w której coś przykuje ich uwagę, bo kupowanie mieszkania jest ekscytujące i niecierpliwe. Jeśli po osiemnastej Twoja linia milczy, jesteś niewidzialny dokładnie w tych godzinach, w których kupujący są najbardziej zaangażowani.

Ustaw asystenta na wieczory i weekendy, a będziesz obecny wtedy, gdy na portalach jest największy ruch, bez przykuwania się do telefonu przy kolacji. Wyjeżdżasz na urlop? Zamiast ponurego wyboru między dwoma tygodniami ciszy w firmie a odbieraniem telefonów przy basenie, asystent trzyma wartę — zapisuje każde zapytanie, żebyś wrócił do gotowej listy roboczej, a nie na cmentarz straconych okazji. Po stronie wynajmu najemca z prawdziwą awarią po godzinach dostaje potwierdzenie i wpis w rejestrze zamiast krzyczeć w próżnię — a to robi ogromną różnicę w tym, jak postrzegają Cię właściciele mieszkań i najemcy.

Gdzie voicebot uczciwie nie pomoże

Poradnik, który sprzedaje wyłącznie zalety, nie jest poradnikiem, tylko reklamą. Więc tu masz uczciwą wersję ograniczeń — bo ich znajomość sprawia, że lepiej ustawisz całą resztę.

Nie negocjuje. Nie potarguje się o wysokość oferty, nie wyczuje nastroju zdenerwowanego właściciela ani nie zdecyduje, czy przyjąć £340k, czy jeszcze poczekać. To Twoje rzemiosło i takie powinno zostać. Praca asystenta kończy się tam, gdzie zaczyna się ocena sytuacji — przyjmuje wiadomość i oddaje Ci negocjacje w czystej formie.

Nie prowadzi prezentacji ani wycen. Nie oprowadzi nikogo po mieszkaniu i nie stanie w salonie, żeby podać przemyślaną kwotę. Umawia i kwalifikuje; ludzką robotę, która realnie zdobywa umowy i sprzedaje domy, wykonujesz Ty. Kto obiecuje sztuczną inteligencję zastępującą agenta, nigdy tej roboty nie robił.

Nie udaje człowieka. Kiedy dzwoniący pyta, czy rozmawia z maszyną, dostaje szczerą odpowiedź. Część agentów obawia się, że to ujmuje rozmowie ciepła — w praktyce prosta odpowiedź plus naprawdę przydatna pomoc bije na głowę klienta, który poczuł się oszukany. Asystent nie udziela też porad, do których nie jest przygotowany: żadnych opinii prawnych w sporze o granicę działki, żadnego doradztwa kredytowego. Zapisuje pytanie i kieruje je do Ciebie albo do właściwego specjalisty.

Jak to ustawić w małym biurze nieruchomości

Nie potrzebujesz projektu IT ani konsultanta. Konfiguracja to krótki kreator, w którym opisujesz swoje biuro tak, jak wdrażałbyś nową osobę pierwszego dnia pracy: kim jesteście, jakie dzielnice obsługujecie, czy prowadzicie sprzedaż, wynajem, czy jedno i drugie, godziny pracy, jak przebiega u Was wycena i jakie telefony do Was trafiają. Potem sam do asystenta dzwonisz i go testujesz — jako kupujący, jako sprzedający, jako właściciel mieszkania na wynajem — i dopracowujesz odpowiedzi, aż zabrzmi jak Twoja firma. Kiedy jest jak trzeba, przekierowujesz na niego swój numer: na stałe albo tylko wtedy, gdy nie odbierasz.

  1. 1
    Opisz biuro
    Obsługiwane dzielnice, sprzedaż i/lub wynajem, godziny pracy, przebieg wyceny, aktualne oferty i sposób, w jaki o nich mówicie.
  2. 2
    Ustaw typy rozmów
    Powiedz mu, co ma zapisywać przy zapytaniach kupujących, prośbach o prezentację, kontaktach od sprzedających oraz sprawach właścicieli i najemców — i na co nigdy nie ma odpowiadać sam.
  3. 3
    Przetestuj go jako klient
    Zadzwoń sam, odgrywając każdy typ dzwoniącego, i poprawiaj sformułowania, aż obsłuży ich tak, jak zrobiłbyś to Ty.
  4. 4
    Przekieruj numer
    Kieruj do niego wszystkie połączenia albo tylko te nieodebrane — w trakcie prezentacji, po godzinach, na urlopie.
  5. 5
    Pracuj z podsumowań
    Każdego ranka (albo między prezentacjami) przelatujesz zapisane zapytania i oddzwonienia. Ta lista to teraz Twój dzień.
Edytorska, płaska ilustracja: agent nieruchomości odpoczywa w samochodzie między prezentacjami i zerka na telefon z równą listą porannych zapytań i oddzwonień, na desce rozdzielczej leży brelok z kluczem do mieszkania, spokojne dzienne światło. Wrażenie ulgi i porządku, bez czytelnego tekstu.

Działa w ponad 25 językach, co w nieruchomościach znaczy więcej niż w większości branż — kupujący przeprowadzający się z zagranicy, inwestorzy z innych krajów, najemcy, którym po prostu łatwiej mówić w swoim języku. Dzwoniący, który potrafi wyjaśnić własnymi słowami, o co mu chodzi, zostawia Ci znacznie lepszy kontakt niż ten, który przedziera się przez barierę językową.

Policzmy to na kolanie

Nie potrzebujesz zmyślonych statystyk, żeby zobaczyć skalę zjawiska. Zrób własną wersję na serwetce. Załóżmy, że w ruchliwą sobotę dziesięć telefonów ląduje na poczcie głosowej, bo jesteś na prezentacjach. Jeśli choć jeden z nich to kupujący, który zamiast czekać umówił się gdzie indziej, a kupujący domykają u Ciebie transakcje w takim tempie, jakie znasz ze swoich danych, potrafisz przypisać kwotę tej jednej straconej sobocie. A teraz pomnóż ją przez każdą sobotę, każdy wieczór i każdy urlop.

Po stronie sprzedających jest jeszcze ostrzej, bo stawka pojedynczej rozmowy jest wyższa. Jedna umowa, którą inaczej straciłbyś na rzecz konkurencji — bo to oni odebrali telefon o wycenę o 21:00, a Ty nie — najpewniej pokrywa koszt asystenta wielokrotnie. Sens tego narzędzia nie polega na tym, że jest sprytne. Polega na tym, że w porównaniu z jedną transakcją jest tanie i zatyka tę konkretną, kosztowną dziurę, z którą po cichu żyje każdy agent pracujący w terenie. Dokładne kwoty znajdziesz na stronie z cennikiem — bez ściemy.

Scenariusz rozmowyBez obsługi telefonówZ voicebotem
Kupujący dzwoni o ofertę w trakcie prezentacjiPoczta głosowa albo nic; dzwoni do kolejnego biuraOdebrane, oferta zapisana, dostępność na prezentację zebrana
Sprzedający dzwoni o wycenę o 21:00Przepadło; umawia wycenę u konkurencjiZakwalifikowany, termin i lokalizacja zapisane, gotowe na poranne oddzwonienie
Obiecałeś oddzwonić po południuWypada, gdy dzień zamienia się w gaszenie pożarówSpisane w podsumowaniach; pracujesz z listy
Awaria u najemcy po godzinachSfrustrowany najemca, niezadowolony właścicielPrzyjęte i zapisane, przekazane właściwej osobie
Ta sama rozmowa na dwa sposoby
Czy voicebot zastąpi moich pracowników w biurze?
Nie i nie powinieneś tego chcieć. Zakrywa luki — prezentacje, wieczory, weekendy, urlopy — i zajmuje się zapisywaniem zapytań, umawianiem oraz kwalifikacją. Prezentacje, wyceny i negocjacje zostają przy Tobie i Twoim zespole. Traktuj go jak zabezpieczenie, nie jak zamiennik.
Skąd wie, o którą nieruchomość pyta kupujący?
Podczas konfiguracji opisujesz swoje oferty — adresy, numery ogłoszeń i sposób, w jaki o nich mówicie. W rozmowie wyłuskuje nieruchomość niezależnie od tego, jak opisze ją dzwoniący, nawet z mglistego opisu, i zapisuje dokładnie jego słowa, żebyś dopasował ofertę w kilka sekund.
Co się dzieje z kontaktem od sprzedającego, który przyjdzie w nocy?
Asystent odbiera życzliwie i zadaje pytania, które zadałbyś Ty: typ nieruchomości, lokalizacja, termin, motywacja i czy były już inne wyceny. Zakwalifikowane podsumowanie masz z samego rana, więc oddzwaniasz z pozycji kogoś, kto zna sprawę, a nie dzwoni w ciemno.
Czy udaje prawdziwego człowieka?
Nie. Jeśli dzwoniący zapyta, uczciwie mówi, że jest asystentem. W praktyce szczera odpowiedź plus naprawdę przydatna pomoc wypada lepiej niż klient, który poczuł się oszukany. Nie wymyśla też cen ani nie udziela porad prawnych czy finansowych — takie pytania zapisuje i przekazuje Tobie.
Ile trwa konfiguracja?
Kilka minut do działającej wersji. Wypełniasz krótki kreator opisujący biuro, testujesz go, dzwoniąc samemu w roli różnych klientów, dopracowujesz odpowiedzi, a potem przekierowujesz numer. Jest darmowy okres próbny, więc możesz sprawdzić go na prawdziwych telefonach, zanim się zdecydujesz.
Co dokładnie dostaję po każdej rozmowie?
Pisemne podsumowanie i pełną transkrypcję: kto dzwonił, w sprawie której nieruchomości, czego chciał i co zostało obiecane. Koniec z rozszyfrowywaniem urwanych nagrań — każde zapytanie i każde oddzwonienie ma znacznik czasu i czeka na Ciebie.

Przestań tracić telefony z prezentacji

Skonfiguruj asystenta Vunoon dla swojego biura w kilka minut, przetestuj go na własnych rozmowach o nieruchomościach i zobacz, ile zapytań po cichu Ci uciekało. Darmowy okres próbny pozwala sprawdzić go na żywym weekendzie.

Skonfiguruj asystenta
Vunoon
Vunoon
Redakcja

Vunoon tworzy asystenta telefonicznego AI, który odbiera połączenia w Twojej firmie 24/7 — umawia wizyty, odpowiada na typowe pytania i wysyła Ci podsumowanie każdej rozmowy.

Jak to się łączy z Vunoon

Wypróbuj za darmoPosłuchaj na żywo